• Wpisów:8
  • Średnio co: 65 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 17:37
  • Licznik odwiedzin:2 468 / 589 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cały czas chce mi się spać i mam dość wszystkiego;__;
Nie chcę wychodzić z łóżka, a muszę.
Nie wiem jak napisałam dzisiaj, mam nadzieję że chociaż zdałam. Nie obchodzi mnie ocena.
Wczoraj jakieś 903 kcal, ale same zdrowe rzeczy.
Dzisiaj 833 kcal. Owoce i czekolada, dostałam ją od taty za zdanie konwersacji. Zastąpiła mi obiad xD
Nie wiem, kiedy się zważę.
Strasznie się tego boję. Może w lutym.
  • awatar Trip.: Też się teraz nie ważę, ale to bardziej kwestia mojego roztrzepania - od miesiąca nie mogę się zebrać za kupno baterii do wagi. Mam nadzieję, że zaliczysz :) Trzymaj się!
  • awatar Nieidealna....: Bardzo ładny bilans
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj cały dzień się uczyłam, wczoraj też. Jestem wykończona. I tak nie wiem co jutro z tego wyniknie...
Jestem zadowolona z bilansu.
-2 jabłka i gruszka
-warzywa z ryżem
Wyszło rowne 600 kcal.
Często w ciągu dnia jest mi niedobrze i przeczytałam, że tak może być kiedy ogranicza się tak bardzo kalorie. Cóż, może minie. Oby.
Chcialabym mieć czas Was poodwiedzać... ;__; ale nie wiem kiedy to nastąpi.
Napisał do mnie ex.
I kompletnie nie wiem co robić i czy reagować. W koncu były powody, że z nim zerwalam. Jednak brakuje mi go.
 

 
Hahaha, jestem żałosna. Nie umiem się do niczego zebrać, ciągle boli mnie głowa, jest mi niedobrze, mam odruch wymiotny na myśl, czego jeszcze nie umiem na sesję. A nie umiem NIC.
Pieprzyć jedzenie.
Wypiłam dzisiaj Mullermilch o smaku brownies (musiałam spróbować, chociaż to słodzone mleko) - 308 kcal.
2 napoje energetyczne - 306 kcal.
Żałosny bilans, żałosne życie, żałosna ja.
Tęsknię za swoim byłym narzeczonym. Nie umiem być sama. Czuję się kurewsko źle i niekomfortowo ze wszystkim.
Nadal go kocham, tęsknię, płaczę za nim. Nic dzisiaj nie zjem (bo praktycznie tylko piłam), jak kupię wodę, to oczywiście wypiję te 8 szklanek.
Kupiłam Sudafed, prosili mnie o dowód. Chuj, jestem pełnoletnia, możecie się walić.
Czuję się, tak źle, taka smutna i zła na wszystko, że sobie nie wyobrażacie. Sorry za przekleństwa, przeklinam tylko, jak jest naprawdę źle.
Pokłóciłam się wczoraj i dzisiaj z mamą. Potem dowiedziałam się, że Evanescence będzie w Pl, a ja nie mogę jechać, bo wtedy mogą być egzaminy.
Nie mogę się zebrać, żeby napisać na forum, nie mogę się zebrać do nauki, przerasta mnie jej ilość.
Przerasta mnie życie na chwilę obecną, a leków nie chcę brać z wiadomego powodu. Jeśli nie jest wiadomy, to przykro mi, ale nie mogę tego wytłumaczyć.
Czuję się głupia, brzydka i czuję się złą osobą.
Wczoraj się pocięłam.
Haha.
Mam tyle lat, a się tnę. Nic, tylko się powiesić, jak się jest tak beznadziejną osobą. Chorą, nielubianą, która wkurwia nawet swoją matkę.
Jestem złym człowiekiem i mam wrażenie, że POWINNAM się zabić, że powinnam się NIE URODZIĆ. Zresztą było blisko. Moi rodzice nie powinni decydować się na dziecko, współczuję im.
W pn idę do psychologa. W środę do psychiatry.
Chciałabym być przykładem, chciałabym pocieszać ludzi i być pozytywną osobą, ale udaje mi się tylko na max. miesiąc, a potem znowu ta depresja. I tak w kółko. To jest właśnie dwubiegunówka. Watch me.
PRZEPRASZAM za taki post, ale nie mam komu się wygadać. Matka mnie pewnie teraz nienawidzi razem z ojcem, a nie chcę się żalić koleżankom, bo one mają pewnie dość i same mają problemy. Każda z Was pewnie ma trudne okresy w życiu, ale wybaczcie, mój pamiętnik został kiedyś przeczytany, jak byłam w depresji, to nie jest już dla mnie bezpieczne. Muszę się wygadać. Wybaczcie.



Cieszy mnie tylko, że mało jem. Dlatego właśnie jestem z aną. Nic innego nie mam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jest ok, aplefit chyba działa, bo normalnie na zajęciach pod koniec dopada mnie głód, a dzisiaj tak nie było. No nie wiem, zobaczymy dalej.
Jedzenie:
-serek wiejski z pomidorem i oliwkami
-makaron z pomidorami suszonymi, oliwkami i serem feta
Nie wiem, ile może mieć ten makaron ;__; Nie liczyłam na łyżki, bo mama mi nakładała, ale teraz patrzę, że generalnie jest to dużo ;_; chyba się załamię. Nic już dzisiaj nie zjem
Wyszło jakieś 941 kcal. Haha, rzeczywiście pasuje, jak na piątek 13... Pocieszam się tym, że to i tak sukces w porównaniu z ostatnim miesiącem. ;__;
-zostały mi 2 szklanki wody do końca dnia wypić 6/8




Shmegeh jest cudowna. Jak ktoś uważa, że nie, to trudno ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dzisiaj kupiłam aplefit, wzięłam dopiero pod wieczór, bo nie chciałam brać na uczelni, żeby nikt nic nie zauważył xD
Jak dla mnie zmniejsza apetyt. Chociaż może to też zasługa picia takiej ilości wody - challenge z 8 szklankami dalej trwa, chcę tyle pić już zawsze.
Co do bilansu:
-śniadanie: 2 gruszki i jabłko
-obiad: ziemniaki, pieczarki, ogórek
~451 kcal


  • awatar Nieidealna....: Świetnie Ci idzie C: oby tak dalej
  • awatar shamaya: @Dysocjacja:Z grafiki google, na różnych stronach są. Wpisuję najbardziej motywujące mnie dziewczyny. Eugenia jest z YouTube, a Felice i Shmegeh z tumblra.
  • awatar shamaya: @solo para si mismo: haha, nie piję przecież wszystkiego na raz. Rano piję 2 -3 szklanki przed uczelnią, 2 na uczelni, a po powrocie to, co zostało. Zależy, czy chce mi się pić, jak nie, to się trochę zmuszam i wypijam na raz, ale raczej tak nie robię. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej
Cieszę się, że mam już paru followersów
No więc (kurczę, wczoraj tak samo zaczęłam notkę ^^" - dzisiaj też było dobrze. Miałam więcej zajęć, niż wczoraj, więc rano pozwoliłam sobie na
-kanapkę razową z serem niebieski lazur (chyba tak on się nazywa, pleśniowy)
a na obiad miałam
-pieczarki, 2 gałki ziemniaków i surówkę
I problem w tym, że o ile wiem, ile kcal miała kanapka, to nie wiem, ile miał obiad. Zawsze mam problem z obiadami, jeżeli są typowe, bo musiałabym wszystko oddzielnie ważyć, żeby wiedzieć, ile to razem kcal, ale spróbujmy na oko (2 gałki ziemniaków najprościej - jakoś 160 kcal, pieczarki - ok. 20??? podobno mają 20 kcal na 100g, zdziwiło mnie to, surówka - 100 kcal, a śniadanie ładnie policzyła mi apka S Health - 261 kcal). Policzmy: 541. Seriously?! Tak mało? Dobrze xD nie spodziewałam się, że pieczarki mają tak mało kcal...

Poza tym codzienny spacer od przystanku do domu, typowo. Dzisiaj krótszy, bo jechałam innym autobusem.
Mam nadzieję, że mama wkrótce wyzdrowieje i będziemy chodzić na basen, bo brakuje mi tego ^^

Inspiracja na dziś: Eugenia Cooney





jest kontrowersyjną osobą i nie przyznaje się do anoreksji albo po prostu wypiera swój problem.
pomija temat jedzenia i swojego ciała.
też tak robię... myślę, że Eugenia prawdopodobnie jednak ma anoreksję, ale to tylko moja opinia.
  • awatar Nieidealna....: Bardzo ładny bilans :))
  • awatar ♥ כלבה רזה: Ladny bilans;) a co do tej dziewczyny to strasznie chuda brzydko to wyglada
  • awatar Carmeen: Ładny bilans, choć malusi :(. A co do pieczarek to kcal może i mało, ale też znikoma wartość dietetyczna niestety, choć są pysznne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
No więc pierwszy dzień był lepszy od drugiego -.- wczoraj miałam jakiś dziwny stan rano i zjadłam za dużo. To było bardziej takie "emotional eating", byłam wystraszona, że muszę iść na uczelnię po takiej przerwie, jeszcze do tego poniedziałek, to dzień, w którym mam dwa razy konwersacje. Francuskie i angielskie, a to mnie strasznie stresuje, bo zawsze trzeba coś powiedzieć. Nigdy tak nie miałam, ale ostatni tydzień jadłam właśnie "emocjonalnie", gdy się bałam, czy, żeby lepiej się poczuć.
Dzisiaj było o wiele lepiej, zjadłam około 600 kcal.
Na śniadanie sałatkę owocową z jabłka, banana i pomarańczy z jogurtem naturalnym.
Na obiad zupę jarzynową i kromkę razową.
Nie jadłabym tej kromki normalnie, ale ostatni tydzień był tak zawalony przeze mnie, że wolę znowu zacząć powoli, bez jakichś gwałtownych ruchów, żeby przyzwyczaić organizm do jedzenia takich małych ilości.
Z picia:
Wczoraj ściągnęłam aplikację na telefon, która przypomina o piciu wody. Wypiłam 5/8 szklanek, ale jeszcze jest parę godzin do końca dnia, więc spokojnie nadrobię te 3.
Wypiłam 1 kawę rano i piję właśnie drugą.
I zaparzyłam mieszankę herbat: zieloną i czerwoną.
Generalnie jestem bardzo zadowolona z tego dnia w porównaniu z ostatnim okresem. W grudniu było bardzo źle, przez Święta.
Teraz wszystko się unormuje mam nadzieję i będzie przez cały rok tak, jak dziś lub lepiej.
Zamierzam chodzić na basen, jak w zeszłym roku. No i zapiszę się może na siłownię. Chcę oczywiście ćwiczyć też w domu, ale teraz mam okres (niby nie jest to wymówka, ale naprawdę nie przeżywam tego lekko) i dziwna rzecz-rośnie mi ząb mądrości i boję się, że ból głowy wczoraj i dzisiaj miałam przez niego. 0_o myślałam, że już mi nigdy te zęby nie wyrosną ^^ ostatni mleczak straciłam w gimnazjum, więc późno...

A teraz może jakieś thinspo. Może zacznę od shmegeh, która jest w avatarze.

  • awatar La Carmen: Ładnie Ci idzie ograniczanie kalorii, z dnia na dzien coraz mniej i bedzie pięknie :))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć

Nie wiem, czy ktokolwiek tutaj jeszcze jest z dziewczyn pro-ana, bo widzę, że większość osób tagujących swoje posty #pro-ana jakiś czas temu przestała pisać... Nie wiem więc, czy warto udostępniać publicznie to, co będę tu pisać. Wiem na pewno, że pisać będę, pytanie tylko, czy znajdę jeszcze kogoś, kto chciałby czytać, dzielić się przeżyciami, przemyśleniami itd.

Dzisiaj jest pierwszy dzień nowego roku, kiedy zaczęłam znów patrzeć na to, co jem. Dlaczego miałam przerwę? Ponieważ poznałam kogoś, kto stał się wkrótce moim narzeczonym i wmówił mi, że jestem piękna, szczupła i idealna, dla mnie najbardziej liczyło się jego zdanie, bo kochałam go i chciałam, żeby był szczęśliwy. Jako jedyna osoba doceniał mnie i kochał we mnie wszystko, więc nie mogłam niszczyć siebie i odmawiać jedzenia będąc z nim, nie miałabym sumienia go martwić. Jednak wszystko się zmieniło i znowu jestem sama. Musiałam od niego odejść, bo mieliśmy kłopoty i teraz wiem, że z wielu powodów nie był mężczyzną dla mnie.
Teraz znów czuję się źle ze sobą i ponieważ nikogo nie mam chcę się podobać sobie. Nie wierzę, że kiedykolwiek kogoś poznam. Może inaczej-myślę, że szanse są niewielkie z powodu mojej choroby.
Wszystko, co mam, to pro-ana. To jest coś mojego, mój sekret, mój cel. Nie chcę być w tym sama, jeśli chodzi o świat wirtualny. Jeśli chodzi o real to jestem wystarczająco osamotniona we wszystkim, co robię.
Nie wiem, co jeszcze napisać. Mimo, że mój bilans z dzisiaj wygląda o wiele lepiej, niż z ostatniego miesiąca, to nie wiem, czy go pokazywać. Może jutro będzie lepiej. Mam nadzieję, musi być lepiej.
W tym roku chcę schudnąć (po raz któryś...) i wytrwać.
  • awatar Trip.: spoko, dużo nas tutaj jeszcze zostało, tylko trzeba się trochę naszukać - mało osób otagowuje posty :)
  • awatar Gość: Zapraszam na nową odsłonę naszego forum. http://www.house-of-disorder.4ra.pl/
  • awatar Nieidealna....: Powodzenia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›